Model absolwenta opracowany przez Instytut Badań Edukacyjnych nie jest kolejnym dokumentem „do segregatora”. To dokument, który zapewne znany tym wszystkim, którzy są związania z edukacją. Jego największą wartością nie jest lista kompetencji ani atrakcyjny język opisu ucznia kończącego szkołę, lecz to, że porządkuje sens działania szkoły. W czasach przeciążenia podstawą programową, reformami i doraźnymi oczekiwaniami model absolwenta pełni funkcję kompasu: przypomina, po co właściwie uczymy.
Po pierwsze, to wspólny punkt odniesienia dla całej szkoły, które bardzo często działają fragmentarycznie. Każdy nauczyciel realizuje „swoje” treści, projekty, metody i priorytety. Model absolwenta daje możliwość wyjścia poza ten rozproszony obraz i stworzenia wspólnego języka celów. Dzięki niemu łatwiej odpowiedzieć na pytania:
- do jakiego ucznia dążymy jako społeczność szkoły,
- co jest ważniejsze niż realizacja kolejnego tematu,
- jakie postawy i umiejętności są wspólną odpowiedzialnością wszystkich nauczycieli, niezależnie od przedmiotu.
To szczególnie istotne w szkołach, które chcą budować spójny program wychowawczo-profilaktyczny, sensowną ocenę zachowania czy realną współpracę międzyprzedmiotową. Ponadto model absolwenta pomaga nauczycielom wyjść poza myślenie: „co muszę zrealizować” i przejść do pytania: „kogo chcę kształcić”. Nie zastępuje podstawy programowej, ale zmienia perspektywę. Treści przestają być celem samym w sobie, a stają się narzędziem do rozwijania kompetencji, postaw i sprawczości ucznia. Dla nauczyciela oznacza to większą swobodę w doborze metod, zadań i form pracy — pod warunkiem, że służą one temu, jaki ma być absolwent szkoły, a nie tylko „odhaczeniu materiału”. W niesamowicie ważnej kwestii, jaką jest ocenianie, urealnia to ocenianie i wskazuje miejsce informacji zwrotnej. Jednym z największych wyzwań współczesnej szkoły jest rozdźwięk między oceną a rozwojem ucznia. Model absolwenta daje ramę, w której ocenianie przestaje być wyłącznie pomiarem wiedzy, a zaczyna wspierać rozwój kompetencji kluczowych: odpowiedzialności, samodzielności, współpracy czy refleksyjności. Dla nauczycieli to konkretna pomoc w:
- formułowaniu kryteriów sukcesu,
- budowaniu sensownej informacji zwrotnej,
- uzasadnianiu ocen opisowych, zachowania czy decyzji wychowawczych.
Model nie narzuca narzędzi, ale porządkuje logikę oceniania.
Skromnym zdaniem piszącej te słowa, model absolwenta daje również wparcie dla działań wychowawczych i profilaktycznych. Wielu nauczycieli doświadcza bezradności w obszarze wychowania: reagujemy na kryzysy, konflikty, trudne zachowania, ale brakuje nam długofalowej wizji. Model absolwenta pomaga odpowiedzieć na pytanie, jakie kompetencje społeczne i emocjonalne szkoła chce systemowo rozwijać, a nie tylko egzekwować regulamin. To ważne zwłaszcza w kontekście:
- pracy z klasami zróżnicowanymi ( a obecnie wyłącznie z takimi pracujemy),
- kryzysów zdrowia psychicznego uczniów,
- budowania odpowiedzialności uczniów za własne decyzje.
Model absolwenta nadaje sens codziennym działaniom wychowawczym, które często są rozproszone i reaktywne. Wbrew obawom, model absolwenta nie odbiera nauczycielowi autonomii. Wręcz przeciwnie — wzmacnia ją, bo daje jasne uzasadnienie dla decyzji dydaktycznych i wychowawczych. Nauczyciel może świadomie wybierać metody, projekty i zadania, wiedząc, że wpisują się one w szerszy cel szkoły. Model staje się wtedy narzędziem obrony profesjonalizmu nauczyciela: wobec rodziców, uczniów, organu prowadzącego czy nadzoru. Zapewne stanowi też odpowiedź na częste pytanie ucznia „na co mi to?”. Młodzi ludzie coraz częściej kwestionują sens szkolnych działań. Model absolwenta pozwala nauczycielowi wyjść poza odpowiedź: „bo będzie na egzaminie”. Pokazuje spójną narrację: szkoła nie przygotowuje tylko do testów, ale do życia, dalszej edukacji i odpowiedzialnego funkcjonowania w świecie. To zmienia relację uczeń–szkoła: z podporządkowania na współodpowiedzialność. Ale też warto wspomnieć, że model absolwenta przygotowany przez IBE nie jest gotową receptą ani kolejną reformą „z góry”. Jest propozycją myślenia o szkole jako miejscu sensownego rozwoju człowieka. Dla nauczycieli może stać się punktem oparcia w chaosie wymagań i zmian — jeśli potraktujemy go nie jako dokument, ale jako narzędzie refleksji i dialogu w szkole.