Rodzicom…

Rodzicom…

   Ze wszystkich stron słychać o potrzebie przygotowania uczniów do powrotu do edukacji stacjonarnej. I słusznie – rok pandemii, izolacja społeczna, niedostatki edukacji zdalnej, odcisnęły swoje traumatyczne piętno na dzieciach i młodzieży. Nie bez obaw wracają do szkół nauczyciele – realizacja podstawy programowej obowiązuje, a ta grupa zawodowa, jak my wszyscy – doświadczyła także negatywnych skutków tego trudnego, kryzysowego okresu.
I tu pytanie zasadnicze: komu należą się szczególne słowa podziękowania, za to, że przerwaliśmy ten trudny dla szkoły czas – jedni w lepszej, inni w gorszej kondycji; jedni z lepszym poziomem wiedzy i umiejętności, inni zadecydowanie dokonali mniejszych postępów, a są i tacy, dla których utrzymanie stanu bez regresu, to też wielki sukces.
Odpowiedź prosta, chociaż nie wszyscy nauczyciele o tym myślą.
Ten czas dzieci i młodzież przetrwała dzięki rodzicom. I wiek uczniów, nie ma tu większego znaczenia.
Rodzicom należą się szczególne podziękowania:

  • za to że pomogli odnaleźć się w gąszczu programów aplikacji, platform, poprzez które kontaktowali się z ich dziećmi nauczyciele, szczególnie w początkowym okresie,
  • za pomoc techniczną w przyłączeniu sprzętu, zapewnieniu tego sprzętu – czy to telefon, tablet czy laptop,
  • za finansowanie łącza, czasami nadwyrężające domowy budżet, szczególnie tam, gdzie Internet ani myśli o śmiganiu i światłowodzie,
  • za to, że często fotografowali, skanowali, kserowali i wysyłali w dalszą drogę prace swoich pociech,
  • za to, że drukowali, kolorowali, wylepiali, kleili, majsterkowali, szyli ze swoimi dziećmi – cuda na wszelkie szkolne okazje – od plastyki, techniki począwszy, na projektach, konkursach, imprezach świetlicowych skończywszy,
  • za to, że cierpliwie czytali, wyjaśniali, tłumaczyli zagmatwane treści, wcielając się w rolę matematyka, geografa czy historyka,
  • za to, że przełamali często swój brak odwagi lub/ i umiejętności, uczestnicząc „onlinowych” zebraniach, spotkaniach, konsultacjach,
  • za to, że znosili „mamo, ja nic ni rozumiem”, „to jest gupie”, „zoooowu mnie wyrzuciło…” i wszelkie towarzyszące temu humory i humorki oraz autentyczne dramaty,
  • za to, że do ławki szkolnej czyli biurka przynosili czasem gorącą herbatkę, podsuwali smakołyki i nie reagowali przesadnie na totalny bałagan w pokoju pociechy,
  • za to, że trwali przy swoich dzieciach, nawet wtedy, gdy im samym brakło sił, gdy stracili pracę, często kogoś bliskiego i stawali się bezradni wobec wszechobecnego wirusa.

Za to że byli.
   Można ocenić, że nie wszędzie było tak różowo, że nie wszystkie domy rodzinne stanęły na wysokości zadania i z tym przyjdzie nam się mierzyć. Ale w ogólnym rozrachunku, to ich sukces. Sukces rodziców.
I wśród licznych działań – zalecanych do realizacji szkole przez wyniki badań edukacyjnych, diagnoz wewnętrznych, kuratorium i ministerstwo, w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę to wszystko, o czym powyżej wspomniałam, należy zaplanować wielkie podziękowanie dla rodziców.
Niby to ich obowiązek, bo to ich dzieci. Ale wzięli na siebie ciężar działań wychowawczych, opiekuńczych, profilaktycznych i dydaktycznych, których szkoła w tym okresie – z różnych przyczyn – nie realizowała najlepiej.

Dziękujemy!

Close Menu
×
×

Koszyk