Ministerstwo Edukacji i Nauki przygotowało projekt nowego rozporządzenia dotyczącego zasad wydawania orzeczeń i opinii przez publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Jednym z najważniejszych elementów tego projektu jest wprowadzenie obowiązkowej oceny funkcjonalnej ucznia jako części procesu diagnostycznego, która ma stać się narzędziem do precyzyjniejszego rozpoznawania potrzeb uczniów i planowania trafnego wsparcia. Projekt trafił do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych w sierpniu 2025 r., a jego przepisy mają wejść w życie z początkiem 2026 roku (planowany termin od 1 kwietnia 2026 r.). Warto podkreślić, że to nie jest jeszcze ostatecznie przyjęty akt prawny — jego kształt może ulec zmianie w toku konsultacji i prac legislacyjnych. Nie jest także planowane, aby ocena funkcjonalna zastąpiła szkolne stopnie czy klasyfikację uczniów; ma być narzędziem wspierającym edukację włączającą i proces planowania pomocy.
Co ma zmienić ocena funkcjonalna? W założeniach projektowanych przepisów ocena funkcjonalna ma stać się formalnym elementem dokumentacji dołączanej do wniosku o badanie w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Oznacza to, że szkoły będą proszone (lub zobowiązane) do sporządzania takiej oceny jako części materiałów diagnostycznych, które trafiają do poradni. Ocena funkcjonalna ma koncentrować się na realnym funkcjonowaniu dziecka w różnych obszarach życia szkolnego (np. uczenie się, komunikacja, uczestnictwo w społeczności szkolnej, motoryka, samoobsługa) zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia (ICF).
Przeanalizujmy, co może dobrego dać to rozwiązanie. Po pierwsze szerszy obraz funkcjonowania ucznia. Ocena funkcjonalna ma umożliwić ukazanie pełniejszego obrazu ucznia, nie ograniczając się jedynie do wyników w nauce czy medycznych diagnoz. Uwzględnia zarówno potrzeby, jak i zasoby ucznia w codziennym kontekście szkolnym. Dzięki temu można zacząć planować wsparcie nie tylko na podstawie tego, co uczeń potrafi lub czego nie potrafi, ale także jak funkcjonuje w konkretnych sytuacjach szkolnych. Taka forma opisu ucznia da również lepsze podstawy do indywidualizacji działa. Ocena ma pomóc tworzyć bardziej trafne indywidualne plany wsparcia, w tym dopasowane IPET-y, dostosowania i rekomendacje edukacyjne. Dzięki analizie funkcjonowania w konkretnych sytuacjach nauczyciele i specjaliści będą mogli lepiej dobierać metody pracy i wsparcie.
To także ułatwienie współpracy szkoły i poradni. Ponieważ projekt wymaga uwzględnienia oceny funkcjonalnej w dokumentacji dla poradni, może to uporządkować komunikację między szkołą a specjalistami. Zamiast fragmentarycznych opisów trudności, poradnia będzie dysponować szerszym i bardziej ustrukturyzowanym materiałem diagnostycznym. Jest to również realizacja cennego podejścia kontekstowego zamiast medycznego. Projekt bowiem odchodzi od diagnozy rozumianej wyłącznie jako identyfikacja deficytów, a wprowadza podejście bio-psycho-społeczne — oceniane są zarówno możliwości dziecka, jak i warunki środowiskowe oraz bariery.
Niestety, jak każde rozwiązanie to również ów model diagnozy funkcjonalnej niesie pewne niebezpieczeństwa. Po pierwsze istnieje ryzyko zwiększenia biurokracji. Najczęściej wskazywanym zarzutem przeciwników projektu jest istotne zwiększenie obciążeń administracyjnych szkoły i zespołów nauczycielskich. Tworzenie rzetelnej oceny funkcjonalnej wymaga czasu, obserwacji, analizy i ustrukturyzowanego zapisu — co może być dodatkowym obowiązkiem bez adekwatnego odciążenia innych zadań. Projekt przewiduje, że ocena będzie opierać się m.in. na kwestionariuszach i narzędziach obserwacyjnych, ale szczegółowe narzędzia i standardy nie są jeszcze doprecyzowane. To może oznaczać różne interpretacje i praktyki między szkołami, a także utrudniać porównywalność ocen. A ponadto narzędzia, które są obecnie dostępne są wyjątkowo obszerne, zawierające sformułowania niezmiernie trudne – by nie powiedzieć – niemożliwe do stwierdzenia, w związku z tym, że są nieobserwowalne w szkole. Dodatkowo wymaga to wszystko konieczności dodatkowego szkolenia kadry. Skuteczne stosowanie oceny funkcjonalnej wymaga wiedzy z zakresu diagnozy i wieloaspektowej obserwacji dziecka. Bez odpowiednich szkoleń nauczyciele mogą mieć trudności z prawidłowym przygotowaniem takich ocen, co obniża ich wartość merytoryczną. Niestety, można obawiać się również presji formalnej. Jako że projekt przewiduje uwzględnianie oceny funkcjonalnej w dokumentacji do poradni, istnieje ryzyko, że szkoły będą ją tworzyć „na papierze”, bez realnej refleksji nad funkcjonowaniem ucznia — traktując bardziej jako formalny obowiązek niż narzędzie wspierające. Ocena funkcjonalna w proponowanym projekcie to potencjalnie wartościowe narzędzie, które może dać nauczycielom i specjalistom większą wiedzę o uczniu i lepszą podstawę do planowania wsparcia. Jednak jej wartość zależy od konkretnej praktyki stosowania, narzędzi diagnostycznych, czasu poświęconego na obserwację oraz szkoleń kadry.
Dla nauczyciela oznacza to nie tylko nowe zadanie, ale także szansę na głębsze zrozumienie funkcjonowania każdego ucznia w kontekście szkolnym — jeśli ocena funkcjonalna zostanie wprowadzona tak, jak zakłada projekt i przyjęta z pełną akceptacją i zrozumieniem nas wszystkich – rodziców, nauczycieli i specjalistów oraz władz oświatowych.